Home Indeks utworów

WĘDRÓWKA PDF Drukuj

 

 

WĘDRÓWKA

 

Wycieczka. Wielka pajda chleba

i kawał nieba ponad głową,

bochenek słońca nas ogrzewa

i barwi zachód kolorowo.

 

W plecaku mamy wolne miejsce,

więc go uśmiechem napełniamy,

w dodatku zmieści się tam jeszcze

wesoły zeszyt z piosenkami.

 

Czy będzie zimno, czy gorąco,

cieszy przygoda, stale nowa.

Niech tylko buty się nie skończą,

zanim się skończy nasza droga !

 

 

LEŚNOŚĆ

 

Zapamiętaj las,

zapamiętaj szept.

Kiedy mówi wiatr

z koronami drzew.

Setki ptasich nut

wywołują brzask,

pod omszały głaz

echo idzie spać.

Zielenieje wzrok

po gałęziach drzew,

a tymczasem las

jakby w ciebie wszedł.

 

Zanim ruszysz w głąb,

zapamiętaj głos,

jakby mówił cień,

że nadchodzi noc.

Otwierają noc

ślepe oczy sów,

gdy do lasu mrok

wchodzi każdą z dróg.

Wtedy cały bór

czai się jak zwierz,

czy ty jesteś w nim,

czy on w tobie jest ?

 

 

POGODA

 

Nie gniewaj się na deszcz.

 

On otwiera śpiące piąstki liści

i na drutach szklane nuty wiesza,

żeby ptaki wiedziały jak śpiewać.

 

Jutro

szklane nuty ptakom w gardłach zadzwonią,

 

słoma promieni słońca

będzie lepiej smakowała koniom.

 

 

BIWAK

 

Na skraju lasu

ustawiamy dzień.

Na brzegu rzeki

czuwa wiatr

na warcie.

 

Rozbijamy

wielki namiot nieba.

Sztandar słońca

wiążemy na maszcie.

 

A gdy noc złączy

las

w ogromną bryłę,

zmęczone gnaty

złożymy na mchach.

 

A kto nie zechce

spać

pod gołym niebem,

dostanie z chmury

dodatkowy dach.

 

 

OGNISKO

 

Pod lasem

pali się

ognisko.

W zasięgu światła

siądźmy blisko,

gdy noc

tańczącym

spływa

cleniem,

gdy

rozpychają się

płomienie,

gryzą się,

ulatują iskrą.

 

W zasięgu ognia

nasze twarze

i oczy

iskrzą się od marzeń.

 

To w nas

rozpala się

ten ogień.

I odtąd go

nosimy w sobie.

 

 

GDZIE TAŃCZĄ NIETOPERZE

 

Wśród leśnych jezior, krętych rzek

wędrować nie jest łatwo,

ale bym ruszył, bodaj dziś,

kajakiem albo tratwą.

 

W namiocie miła bywa noc

na nieznajomej wyspie,

gdy szumi wiatr i burzy się

Jezioro Niegocińskie.

 

Gdy rzeka w biegu zwalnia nurt,

tym mocniej jeszcze wiosłuj:

trzeba się przebić przez las trzcin

i zupę wodorostów.

 

A na biwaku kusi mnie

menażka pełna treści:

kociołek mój, kociołek mój

bulgoce opowieści.

 

Wieczorem można wyjść na brzeg,

gdzie nietoperze tańczą,

gdy gwiazdy wyjdą spoza chmur ,

popłynąć Czarną Hańczą...

 

 

JEDNA RYBKA I TRZYDZIESTU RYBAKÓW

 

Dookoła stawu

stoi rybaków trzydziestu,

rzucili haczyki do wody,

a tylko korki

pływają po wierzchu,

trzymają w rękach

ogromne wędziska,

a do każdego haczyka

przymocowany  jest przysmak.

 

Jeden z rybaków stoi

w wodzie

powyżej kolan,

drugi zapomniał o wędce -

rozgląda się wkoło po polach,

inni stoją na brzegu

i patrzą na korki żałośnie,

a jeden brodaty  siedzi i śpi,

a broda mu rośnie.

 

A w stawie jedyna rybka

w chowanego bawi się w głębinie,

do rybaków zalotnie mruga,

gdy czasem na wierzch wypłynie,

przynętę potrąci ogonem,

potem w sitowiu się schowa.

Przystojni są ci rybacy,

ale żaden się jej nie podoba.

 

 

OWOC

 

Księżyc zjeżdża

po szynach tęczy

na szerokie

bezdroża nocy,

księżyc lubi

ćmom złocić skrzydła,

księżyc sowom

oślepia oczy.

 

Kiedy świeci

nad namiotami,

chwile warty

wydają się

krótsze,

a ognisko,

kiedy się pali,

w jasnej pełni się przegląda

jak w lustrze.

 

Księżyc pali

fajki kominów,

księżyc nocą

nie daje pracować,

księżyc

w każde

okno zagląda...

Księżyc

wielki

zakazany

owoc.

 

 

DRZEWO

 

Popatrz na olchę pełną wiatru,

co się zaleca do jej liści,

ściąga z nich mokre ślady rosy

i na spotkanie słońca czyści.

 

Ociekające rzeką wiatru

ugina się sprężyste drzewo,

wiatr musi czekać do jesieni

nim jędrne liście będą jego.

 

A dotąd drzewo jest jak żagiel

przecinający wiatrostradę,

kiedy gwałtowny podmuch marzeń

zsuwa się z liści wodospadem.

 

 

W LESIE

 

Tu wiatr

jest ukłonem gałęzi.

 

Wchodząc

pochyl głowę i ty,

nim pójdziesz drogą rozkopaną kopytkami.

 

Źródło

rozplotło warkocz wody

w strumień tak mały,

że uważaj, by go nie zadeptać.

 

Patrz: słońce

gniazdo światła

nisko w gałęziach.

 

Pszczoła wędruje wzdłuż promienia

aż do ogromnej plaży zboża.

 

 

PIERŚCIENIE

 

Ruchoma Ziemia,

po której

my się poruszamy,

jest otoczona

ruchomymi  pierścieniami.

A to krążą

sztuczne księżyce,

każdy księżyc

po swojej orbicie.

 

Ruchomy pierścień

to droga

księżyca

po pozaziemskich

rozległych

przestrzeniach...

Skąd widać tylko,

jak gwiazda

wędruje

jak drogi kamień,

jak oko

pierścienia.

 

 

DO SCHRONISKA

 

Przemęczony dzień się kończy,

deszcz zacina bezlitośnie. . .

Nogi mamy coraz krótsze,

góra coraz bardziej rośnie.

 

Chleba coraz mniej w plecaku,

apetyty coraz lepsze,

a schronisko się ukryło

na piętnastym kilometrze.

 

Tunel ścieżki wśród zieleni,

ciekną z liści wielkie krople.

Choć jesteśmy przemoczeni,

jeszcze każdy lepiej moknie.

 

Plecak wzgórzy się na karku .

- Czy dojdziemy dzisiaj?

- Nie wiem.

A zza lasu miga światło.

Kto nam kazał ruszyć biegiem?

 

A w schronisku są już inni

I żartują z nas i z nami

tuż przy piecu

obwieszonym

jak choinka

skarpetkami.

 

Bigos trochę ułagodził

apetyty nasze młode.

- Czy ruszamy dalej jutro?

- Tak.

Bez względu na pogodę.

 

PORANEK Z OKNA POCIĄGU

 

Zanim się słońce

na dobre rozpali

jest wielką, czerwoną piłką...

Patrz!

Wyskoczyło

zza tego pagórka,

a za następnym znikło.

 

Patrz!

W tej dolince

ukaże się znowu,

odbite jak piłka od ziemi.

Skoczyło za las,

nabijają sosny

na igły ciepło promieni.

 

Czerwony bukiet światła

na topoli:

poprzez zielone zapory

skacze nam w oczy

garść rudych promieni

jak młody lisek

do nory!

 

Jest znowu w oknie

pomiędzy chmurami,

wybiło się ponad

pagórki.

Skoczyło z okna!

Spada

i po drodze

zahaczy

różowy grzbiet chmurki.

 

Kawałek słońca

chowa się za drzewo,

Wiatr z liści

promienie otrząsa...

Pociąg ze światłem

krąży na wyścigi.

Błysk szyny

wzdłuż wschodu słońca!

 

 

BALLADA Z PARASOLKĄ

 

Jest ciemna noc

zmieszana z deszczem

księżyc odsłania

w chmurach okno.

Zabierz, jedyna,

moje serce

przebite wielką

parasolką.

 

Czy słyszysz, miła

burza przeszła,

gdy ktoś z gitarą

szedł do ciebie,

wyjąłem parasolkę

z serca

aby załatać

dziurę w niebie.

 

Deszcz pada dalej,

grać się nie chce

i słowa mi

na ustach mokną,

rysuję ci na murze

serce

przebite wielką

parasolką.

 

Gitara moknie,

niebo w chmurach,

zejdź do mnie,

a będziemy mokli,

by się przekonać,

co ma miłość

do mojej starej

parasolki .

 

 

TWOJA WIECZORNA ULICA

 

Kiedy dzień jest już trochę zmęczony

jak po walce odchodzący rycerz,

dobrze mieć rozłożoną pod nogi

ulubioną wieczorną ulicę.

 

Dobrze ruszyć przez miasto samemu,

choć to chwila nie bardzo samotna:

tobie twoja wieczorna ulica

poda słońce z okna do okna.

 

Choć promienie się skryją za chmury,

nie spostrzeżesz złocistej straty:

idziesz swoją wieczorną ulicą,

parasole ją zdobią jak kwiaty.

 

Gdzie się spieszą te auta, ci ludzie,

czemu tutaj o oddech niełatwo?

Zmrok nadchodzi wieczorną ulicą

i zapala i gwiazdę i światło.

 

Przyspiesz kroku: są kwiaty na skwerze,

jest przy kiosku zielone drzewo,

a kwiat milczy, drzewo szumi za cicho,

gdy się ktoś nie uśmiechnie do niego.

 

Ciasno oczom, bo noc się zbliża,

baśń cię jeszcze w ciemności omami:

oto twoja wieczorna ulica

przystrojona dla ciebie światłami.

 

 

ZMIANA

 

W te dwa dołki na twoich policzkach

wpada uśmiech. Już zostaniesz taka:

z żółtym pyłkiem po kwiatach na nosie,

z linią brwi jak rysunek ptaka.

 

Ptak odfrunie z brwi zmarszczonych gniewem,

porwie uśmiech w dalekie niebiosa.

Tylko pyłku nie zdążysz zdmuchnąć

z sterczącego do słońca nosa!

 

Działy pokrewne tematyczne:

 

gry•zabawy•sport•rekreacja

makówka i wiatr

pory roku•pogoda•zjawiska atmosferyczne

przygoda•wakacje•podróże

przyroda

skaczące lato

słoneczni żeglarze

szyszki