Home Wiersze dla dzieci PUBLIKOWANE W CZASOPISMACH

BAJKI•KRASNALE•ANIMACJE PDF Drukuj

 

 

BEZDOMNY SMOK

 

Pod samym Wawelem

koło Smoczej Jamy

stoi na pomniku

smok nad smokami!

 

Za co to się smokom

postumenty daje?

To w uznaniu zasług

dla rozlicznych bajek.

 

Zresztą nie wszystkim

smokom pomniki

daje się -

jak wieść niesie -

bo podobno jest to jedyny

pomnik smoka na świecie!

 

Dzieci i wycieczki

pamiętają o nim

więc nasz Smok

powinien chyba

być zadowolony.

 

A on na pomniku

zżyma się i złości,

a on zieje ogniem

w stronę publiczności!

 

Prawdopodobnie dlatego -

jak głosi krakowska plotka-

że zamknięto przed nim Smocza Jamę

i choć to jest

jego dawne mieszkanie.

nie chcą Smoka wpuścić do środka!

 

 

DWA KOMINY

 

Dwa kominy

pokłóciły się

o Księżyc.

Dla którego

Księżyc świeci

i nad którym?

I czy Księżyc

ma powody do radości,

gdy z kominów

wylatują

ciemne chmury?

 

A gdy czasem

spacerować

chce po dachu,

to za którym

woli kryć się

z dwóch kominów?

 

Czy wybiera

na kryjówkę

chmurkę z nieba

czy wystarcza

mu w tym celu

czapka z dymu?

 

W czasie kłótni

niebo trochę

pojaśniało.

Wyszedł Księżyc

i zatrzymał się

nad dachem:

- Chociaż czasem

stanę sobie

między wami

i tak świecę

ponad całym

śpiącym światem!

 

 

DYNIA

 

Krasnoludki nie mają piłki,

a rozegrać mecz mają zamiar,

więc zmartwione

wyruszają w świat

na poszukiwania.

 

Jeden znalazł

w zbożu ziarenko maku,

teraz cieszy się

w leśnej gęstwinie:

- Nadmuchajmy ziarenko! Zawołał

i będziemy mieć piłkę

jak dynię!

 

- Wielką dynię!?

Drugi krasnoludek

ani chwili czoła nie rozchmurza:

- Wyrzućmy to ziarenko maku!

Piłka z niego

byłaby za duża!

 

 

DYWAN W KWIATKI

 

Rozmawiały

na trzepaku

dwa dywany:

- Czy pan jest już

trochę z kurzu

wytrzepany?

 

- Zakurzony -

odrzekł dywan -

ja nie byłem,

to się tylko

z moich kwiatków

sypie pyłek!

 

 

JEZIORO KRASNOLUDKÓW

Szukaj w dziale skaczące lato

 

 

GRZYBOBRANIE

 

Narzekają krasnoludki:

Co się z nami teraz stanie?

Pełno ludzi w naszym lesie,

Urządzają grzybobranie!

 

Przeszukali już zagajnik,

wnet się zbliżą do gęstwiny!

Jeśli znajdą muchomora

piękny domek utracimy!

 

Gdy zobaczą borowika,

mogą znaleźć tam w otworze

krasnoludka co jest chory

i z mieszkania wyjść nie może!

 

Ale pewien krasnoludek

już ma pomysł w mądrej głowie:

- Nikt nie znajdzie naszych grzybów,

przykryjemy je listowiem!

 

 

KONIEC BAJEK

 

Dlaczego się skończyły w tej książeczce wiersze,

choć w bajkach wiele zwierząt spotykamy wszędzie?

Chciałem jeszcze o Koźle napisać bajeczkę,

ale Kozioł się uparł, że go tu nie będzie!

 

Za to Wielbłąd się do was przez pustynię spieszył,

lecz ładnie nasz pan Wielbłąd w tej chwili wygląda!

Tak mu ktoś na pustyni wygarbował plecy,

że znikł garb, a bez garbu nie ma i wielbłąda!

 

Miała być bajka o Lwie, Lew taką ma wadę,

że z niego nawet w bajce, zwierzę bardzo groźne,

wole o nim nie pisać na wszelki wypadek,

bo wyskoczy książeczki i jeszcze was pożre!

 

I o Ośle był jeszcze wiersz prawie gotowy,

lecz czy to własnej woli, czy też go ktoś posłał,

Osła nie ma bo poszedł po rozum do głowy...

A czy kiedy powróci? Spytajcie się Osła.

 

Chciałem jeszcze napisać o hipopotamie,

lecz tego pana nigdy nie spotkałem jeszcze,

Więc musicie poczekać – nic się wam nie stanie –

opiszę go, gdy kiedyś spotkam go nareszcie.

 

 

MAŁY DOM

 

Wzdłuż ulicy

stoją domy

kolorowe,

uśmiechnięte

setką okien:

murowane.

Tylko jeden

mały domek

kucnął sobie:

zamknął wszystkie

drzwi i okna,

zamknął bramę.

 

Nie wypuszcza

nawet dymu

kominami.

Najwyraźniej

się obraża

na świat cały

o to, że mu

brak jest jeszcze

kilku pięter,

że przy wielkich

barwnych blokach

jest za mały.

 

Nie ma nawet

co się dziwić

maluchowi,

że dorosłym,

dużym domem

być by wolał.

Choć jest ładny

i choć nawet

ma ogródek,

to wygląda

sam przy blokach

jak przedszkolak.

 

 

MECZ

(krasnoludki)

Szukaj w dziale skaczące lato

 

 

NAJGROŹNIEJSZE zwierzęta

Szukaj w dziale zwierzęta

 

 

NIESFORNE BUTKI

 

Moje butki

lubią wędrówki

moje butki

nigdy w miejscu nie stoją:

jeden skacze

na środek pokoju,

drugi chowa się

pod tapczan

do kryjówki...

 

A najtrudniej

jest zawsze tej parze

w jednym miejscu

zebrać się razem.

 

 

OCZEKIWANIE

 

Stoją na półce

zmartwione buty:

pierwszy jest prawie

całkiem popsuty.

Drugi i trzeci,

lewy i prawy

też wymagają

dużej naprawy.

Czwarty ma wielkie

gwoździe w podeszwie

i nikt na nogę

wkładać go nie chce.

Każdy z nich chciałby

na spacer iść,

jeżeli szewc go

naprawi dziś.

 

But pewnej pani,

choć prawie nowy

zagubił obcas

metalowy

i się ze wstydu

dlatego czerwieni,

że tu już stoi

od wczesnej jesieni.

W następnym bucie

języka brak,

a inny pęka

we wszystkich szwach.

 

Jest nawet pewien

kalosz - kaleka,

choć jest kaloszem,

na deszczu przecieka.

Lakierki mają

bardzo ładne wierzchy,

lecz oba cierpią

na zanik podeszwy,

więc do pracowni

szewców przybyły

aby odzyskać stracone siły.

Każdy z nich sobie

wyobraża,

że jest w szpitalu

u lekarza,

są bardzo już

zniecierpliwione

i stąd niecałkiem miłe:

jeden

wywalił język,

drugi

odwrócił się tyłem.

 

Na polu zimno,

za oknem zmierzch.

Buty czekają,

a gdzie jest szewc?

 

Byli dwaj szewcy nawet

mistrzowie i to nie mali,

lecz właśnie obaj

zachorowali.

Stąd narzekania na półce,

wśród butów

stojących w rzędzie:

To skandal!

Przecież bez butów

prawdziwej zimy nie będzie!

 

 

OLIMPIADA KRASNOLUDKÓW

Szukaj w dziale skaczące lato

 

 

OŁÓWEK

(jest bardzo zmartwiony)

Szukaj w dziale nauka•szkoła•poznawanie świata

 

 

PIERWSZOKWIETNIOWE MIASTO

 

Tu wszyscy szewcy chodzą boso,

a krawcy bez ubrania - w dresach. . .

Piszę wam list - zgadnijcie skąd -

by w głowie - myśli wam pomieszać.

 

Bloki tu są bez fundamentów,

bo w ziemi nie ma na nie miejsca...

Pisarz w tym mieście nie ma pióra

i nie napisał tego wiersza!

 

 

PODKUTE BUTY

Szukaj w dziale skaczące lato

 

 

PUSTYNIA

 

Na łące pod miastem

spotkałem wielbłąda,

a więc to pustynia

tak właśnie wygląda?

 

Nie ma tutaj piasku,

rośnie sobie trawa...

może koń przebrany

wielbłąda udawał?

 

 

ROSNĄCY KRASNOLUDEK

Szukaj w dziale skaczące lato

 

 

SAMOTNY STRACH

Szukaj w dziale skaczące lato

 

 

SKRZATY

 

- Czy wierzysz w skrzaty?

- Nie wierzę

-A ty?

- Jeśli czasem

coś napsocę

mówię, że to skrzaty...

 

 

SPOTKANIE

(strach na wróble i chochoł)

Szukaj w dziale pory roku•pogoda•zjawiska atmosferyczne

 

 

SPRAGNIONY KRASNOLUDEK

 

“Taki upał - rzekł krasnalek -

chcę się napić odrobinę,

ale w lesie wyschła rosa,

więc na skwarze pewnie zginę”.

 

Wtedy pszczoła mu wskazała

Kwiaty - cel wędrówek pszczelich:

“W każdym takim pięknym kwiatku

jest słodkiego soku kielich”.

 

Odleciała dobra pszczółka,

kończą się krasnalka smutki,

ale fiołek był za długi,

a krasnalek – był za krótki.

 

W letni upał krasnoludek

chce się napić odrobinę

miodu z fiołka, więc do domu

maszeruje po drabinę.

 

 

STARY PŁOT

Szukaj w dziale pory roku•pogoda•zjawiska atmosferyczne

 

 

STRACH NA WRÓBLE

(strach na wróble)

Szukaj w dziale skaczące lato

 

 

STRAŻNIK

(płot)

Szukaj w dziale KOLOROWY ŚNIEG

 

 

TKACZE

(krasnoludki)

Szukaj w dziale makówka i wiatr

 

 

TRĄBKA Z WIEŻY

 

Tam na wieży

mieszka trąbka

całkiem mała.

 

Jak tam wyszła,

jak na górę

się dostała?

 

Czy na skrzydłach

pofrunęła

sama w górę?

 

Czy pan trębacz

by ją wciągnąć

spuścił sznurek?

 

Inne trąbki

jej zazdroszczą

tego miejsca...

 

To coś więcej

niż w najlepszych

grać orkiestrach!

 

Bo spod nieba

wszyscy słyszą

jej wołania.

 

Trąbka zawsze

smutki z miasta

nam odgania!

 

Ale dzisiaj

mała trąbka

ledwo żyje

 

Bo na wietrze

przeziębiła

sobie szyję.

 

Chciała zagrać

tak wesoło,

jak najgłośniej,

 

Aby chmurki

odsłoniły

z nieba słońce!

 

Chciała spłoszyć

z nieba ptaki

i samolot!

 

Teraz trąbkę

metalowe

rurki bolą.

 

Przemęczona

trąbka leży

teraz chora,

 

Trębacz leczy

ją jak umie,

bo grać pora.

 

Wszystkie rurki

jej owinął

ciepłym szalem:

 

Wnet się trąbka

będzie czuła

doskonale.

 

Ale teraz,

aby nie dać

wrócić smutkom

 

Będzie na niej

grał niedługo

i cichutko...

 

Już zatrąbił,

wdmuchnął skoczną

w nią melodię:

 

Zapomniała

trąbka zaraz

o chorobie.

 

 

UKRYTY ZIEMNIAK

 

Pewien młody ziemniak

mieszkał sobie w ziemi

całą wiosnę, lato,

do późnej jesieni.

 

Gdzie wyrosło wielkie

ziemniaczane pole,

płatał różne figle

w ziemniaczanej szkole.

 

Ze słońca się cieszył

od rana do zmierzchu,

a kiedy deszcz padał

spijał krople deszczu.

 

Tutaj nocą sypiał

na posłaniu z piasku,

albo słuchał świerszczy

przy księżyca blasku.

 

Przy kiepskiej pogodzie

martwił się do rana,

czy się nie pojawi

stonka ziemniaczana.

 

Ale stonki nie ma –

ziemniakom się szczęści

i nasz ziemniak

wyrósł nie mniejszy od pieści.

 

Wtedy wyszła w pole

niewielka maszyna,

wykopać ziemniaki

nim nadejdzie zima.

 

Nasz ziemniak spod koła

pod grudę uskoczył,

skrył się i przymrużył

ziemniaczane oczy...

 

Będzie w polu zimno,

kiedy mrozy chwycą;

więc aby nie tęsknił

za ciepła piwnicą

 

schowamy go w kopcu

na ciężkie dni zimy,

a na wiosnę znowu

w ziemi zasadzimy...

 

 

W KAPELUSZU

(strach na wróble)

Szukaj w dziale szyszki

 

WESELE

(łyżka i widelec)

Szukaj w dziale jedzenie•smakołyki•potrawy

 

 

WETERAN

 

Nasz garnek - weteran

ma wielkie zmartwienie,

ostatnio się zniszczył,

zestarzał szalenie.

 

Już młodsi władają

spiżarnią i kuchnią

i kipi z nich mleko

i ciasta w nich puchną

 

On stoi w kąciku,

głód mu sił nie doda,

bo czasem się ledwo

gotuje w nim woda.

 

Urywa się ucho,

pokrywka się łamie:

- Już tłuste krupniki,

rosoły nie dla mnie!

 

Na emeryturze –

myśli stary garnek –

będę kurom służył

napełniony ziarnem.

 

A gdy mnie wyrzucą –

taka wdzięczność dla nas!

- Będę kapeluszem

białego bałwana.

 

A latem mnie znajdzie

Marysia i porwie,

bo będę do piasku

potrzebny na formę.

 

 

ZIARENKA

 

Pewien kłos pszenicy

czasem myśli sobie:

“Co ja ze swoimi

ziarenkami zrobię?

 

Trzy oddam gołębiom,

cztery dla kurczątek,

dziesięć młynarzowi,

niech z nich mieli mąkę.

 

Głodnemu wróblowi

oddam dwa. I dosyć,

z reszty niech wyrosną

nowe piękne kłosy.

 

 

Działy pokrewne tematycznie:

makówka i wiatr

przyroda

skaczące lato

szyszki

zwierzęta