Home Wiersze dla dzieci

SKACZĄCE LATO PDF Drukuj

 

 

PŁACZĄCY PARASOL

 

Płacze w kącie parasol,

łzami skrapia podłogę:

- Czemu wyjść z waszym tatą

na ulice nie mogę?

 

Taka ładna pogoda:

gęste chmury, mgła z deszczem;

w parasolim żywocie

nie widziałem piękniejszej!

 

Tyle błota wokoło!

Słotą wprost się zachwycam!

parasoli jest pełna

cała niemal ulica...

 

A wasz tata przemoknie,

bo nie zabrał mnie z sobą...

Jakże można zapomnieć

swego dachu nad głową!

 

 

GNIAZDKO W MIEŚCIE

 

W naszym domu już dawno

nie ma wolnych mieszkań

na parterze, poddaszu

i na wszystkich piętrach.

A jednak się znalazło:

do szczeliny w murze

wprowadziły się wróble

i mają pisklęta.

 

Niedawno szedł znajomy

do nas w odwiedziny

i usłyszał po drodze

niespodziany koncert,

więc zapytał nas żartem

tuż po powitaniu:

- Co to za dziwna ściana,

cegły ćwierkające.

 

 

SAMOTNY STRACH

 

Strach na Wróble

wieczorem

stoi pełen smutku,

bo Stracha

strach ogarnął

w działkowym

ogródku.

 

Tak przykro

stać

samemu,

gdy wiatr,

gdy deszcz moczy,

żeby choć

jeden wróbel

pojawił się w nocy!

 

 

WAKACJE

 

Gdzie się zapodział szkolny dzwonek?

Czy go wam ptak przypomni w lesie,

czy wam zadzwonią dzwonki kwiatów,

które nad rzeką odnajdziecie?

 

Gdzie się podziała wasza szkoła?

- Myślę, że tam, gdzie wy jesteście:

trochę nad morzem, trochę w górach;

tylko budynek został w mieście.

 

 

SKOWRONEK

 

Skowronek

wdrapał się na skrzydłach

aż w okolice słońca

i rozdzwonione

złote nutki

w bruzdy z nieba strąca.

 

Wzrokiem

szukałem go

po niebie,

gdzie się ukrył?

- Nie wiem.

Aż nagle oczy odwróciłem

oślepione śpiewem!

 

Bo zaskoczyła mnie promieni

złocista ulewa:

czy skowronek

świeci w oczy,

czy to słońce śpiewa?

 

 

NIESPODZIANKA

 

Przyniosę mamie

mały kwiatek,

na kwiatku pszczołę

na dodatek.

 

Niech pszczoła

brzęczy jej

piosenkę.

Niech kwiat zapachnie

pszczelim brzękiem.

 

Ani się mama

nie spodziewa,

że kwiatek może

dla niej śpiewać!

 

 

SKACZĄCE LATO

 

Chłopcy skaczą do wody,

jabłka z drzewa na ziemię,

piłki skaczą po plaży,

a po wodzie kamienie.

 

Żaba skacze po łące,

pasikonik w ziemniakach,

więc dlaczego my byśmy

też nie mogli poskakać!

 

Zając skoczył do lasu,

gdy wyszliśmy na drogę,

ktoś się mocno rozpędził

i przeskoczył przez ogień.

 

SIANO

 

Kopy siana stały

ustawione w szereg,

a w drugim szeregu

stał zastęp harcerek.

 

Załadujmy wielką

drabiniastą furę,

siano dajmy na dół,

harcerki na górę.

 

Powiezie nas Siwek

do wsi wprost przez pole:

kopy i harcerki

będą spać w stodole.

 

OKRĘT

 

Pół skorupki orzecha,

biały płatek z róży

i zapałka. Zrób z tego

okręcik nieduży.

 

Dmuchnij w żagiel, by okręt

mógł wyruszyć w podróż,

lecz nie dmuchaj za mocno,

by nie było sztormu!

 

 

SOSNOWA GWIAZDKA

 

Sosna była

półwieku temu

niedużą

zielona

gwiazdą...

A dzisiaj

wyrosła ogromna:

w jej dziupli

wiewiórka ma gniazdo.

 

Igiełki,

promienie sosnowe,

tak bardzo

spieszyły pod niebo,

że gwiazdka

zielonopromienna

po latach

rozrosła się

w drzewo.

 

 

NA WSI

 

Koło studni

pod jabłonią,

gdzie na wietrze

liście dzwonią,

gdzie się z rosy

suszą trawy,

stoi stół,

a przy nim

ławy.

 

Kiedyś je

gospodarz zrobił,

by oparcie dać

cieniowi,

by odpocząć

pomaleńku

z kubkiem wody,

z jabłkiem w ręku.

 

Na te ławy,

gdzie cień pada,

wyskoczyła

kur gromada.

Gospodarza

w polu szukaj...

Stół

jest teraz

dla koguta...

 

Chcielibyśmy

usiąść w cieniu

lecz kur płoszyć

nie wypada,

może ważne

kurze sprawy

obgaduje

kurza rada?

 

Więc wyniosłem

stary garnek,

by jak z chmury

sypnąć ziarnem.

Pada złoty deszcz

na trawę,

kury pędzą,

bo ciekawe.

 

Na podwórku

i w ogrodzie

niezadowolonych

nie ma.

Kury cieszą się

z obiadu,

a my z ławek,

a my z cienia...

 

 

LEŚNA SZKOŁA

 

Gdzie się pod lasem

skończyło pole,

drzewka, jak rosnąć,

uczą się w szkole.

 

Jak chłonąć słońce,

jak spijać rosę,

wiatr im powtarza

lekcje półgłosem.

 

Że wszystkie chcą się uczyć,

nie wątpię,

już każda klasa

ma swoją grządkę...

 

W najmłodszej klasie

uczą się sosny,

ledwo od ziemi

trochę odrosły...

 

Choćby pożółkło

w lesie listowie,

te będą miały

zielono w głowie.

 

A w starszej klasie

egzamin w planie:

dziś grządka dębów

stopnie dostanie.

 

Kto z nich świadectwo

dobre przyniesie,

będzie mógł rosnąć

już w dużym lesie!

 

 

KŁOPOTY JĘZYKOWE

 

Dojrzały czarne krople

W pobliżu leśniczówki,

Do dzieci zwołałem:

- Idziemy na borówki!

- Borówki?

Pewien chłopiec

W wątpliwość nazwę podał:

- okrągła czarna kulka

to jest

czarna jagoda!

 

Pewna dziewczynka przeczy:

- Jedź w nasz okolice.

okrągłe czarne ziarna

to przecież są

czernice.

 

Wynikła z tego kłótnia.

Kto rację ma?

Nie zgadnę.

Gdy dzieci się sprzeczały,

Ja sam jagody zjadłem!

 

 

JEZIORO KRASNOLUDKÓW

 

Rósł kiedyś w gąszczu wielki grzyb,

największy kozak w całym lesie

i krasnoludki miały w nim

pięknych pokoi chyba z dziesięć.

 

Wyglądał wielki kozak tak,

gdy mu się ktoś przypatrzył z bliska:

pod spodem miał szeroki pniak,

na pniaku duża ciemna miska.

 

A kiedy raz ulewny deszcz

cały las zmoczył nocną porą,

na misce grzyba wzdłuż i wszerz

wielkie rozlało się jezioro.

 

Już na jezioro listek spadł,

który podobny jest do łódki,

przecieka miska - grzyba dach,

płaczą zmoczone krasnoludki.

 

Lecz jeden z nich popłynął w głąb

i dach borówką zatkał wkrótce,

teraz po wodzie pływa w krąg

na listku, na zielonej łódce.

 

 

MAŁE SŁOŃCE

 

Ziarenko ostu -

małe słońce –

w daleką podróż

rusza

w słońcu,

trzyma się wiatru

promieniami

leci, gdzie nikt

nie widział ostu.

 

Lecz czasem musi

przerwać podróż;

choć nadal

świata jest ciekawe,

gdy mu się złamie

jakiś promień,

chce wyprostować go

o trawę.

 

Potem z następnym

zrywem wiatru

rusza po śladach

lotów pszczelich,

aby założyć

gospodarstwo,

gdzie nigdzie ostu

nie widzieli.

 

Gdzie by tu opaść,

gdzie by rosnąć,

gdzie by na stałe

się zatrzymać,

i tylko

boi się

pułapki,

że je pochwyci

pajęczyna.

 

 

PAJĄK I JEGO WYNALAZEK

 

Inżynier Pająk

nad tym pracował,

by w lesie była

kolej linowa.

 

Dziś regularną

otworzył linię

z dwoma stacjami:

na pajęczynie.

 

Linę przewiesił

przez strumyk.

Teraz

chętnych ze sobą

w podróż zabiera.

 

Na własnych plecach

mrówki przenosi

na brzeg, gdzie pełno

mrówczych łakoci.

 

Pchają się mrówki,

aby za chwilę

wyruszyć w drogę

kupiwszy bilet.

 

Ale o zmroku

niespodziewanie

Pająk

zakończył

urzędowanie,

bo się zbyt zmęczył

 

Pragnę zaznaczyć,

że miał naprawdę

zbyt wiele pracy:

Bo sam naprawiał

liny zniszczone,

był maszynistą

i był...

wagonem.

 

Był bileterem

i konduktorem...

Usnął...

Choć mamy

dość wczesna porę.

 

Niechże więc nikt go,

nie budzi w nocy,

gdy śpi na listku

przy kropli rosy.

 

 

JERZY I JEŻ

 

Spotkał jeż Jurka

i się najeżył,

nie wie,

czy Jerzy

nie krzywdzi jeży.

Jurek się śmieje:

- Odejdź po trawce,

nie chcę twych igieł,

nie jestem krawcem!

 

 

PO DESZCZU

 

- Co rośnie w lesie,

gdy spadną deszcze?

- Grzyby.

- Naprawdę?

- Tak.

A co jeszcze?

 

Kiedy po deszczu

dzień wstanie złoty,

wokół jeziora

rosną namioty.

 

 

RYBACY

 

Zuchów dwóch, a kajak jeden:

wypłynęli niedaleko.

Czy to rzeka łódkę niesie,

Czy to oni płyną rzeka?

 

Jest! Jest ryba! Ciągnie kajak!

Widać sztuka z niej niemała!

Czy to chłopcy ją złowili,

Czy to ona ich złapała?

 

 

PODKOWA

 

Zgubił koń podkowę

i kopytkiem grzebie:

bo widzi półksiężyc,

podkowę na niebie.

 

Mój panie kowalu,

prędko za młot chwytaj

i złotą podkowę

przybij do kopyta.

 

 

STARY PŁOT

 

Ocienia ścieżkę

stary płot,

na płocie mech,

a w płocie dziura,

od płotu ścieżka ocieniona

ma pręgi

jak tygrysia skóra.

 

Zaprasza

do zagrody

płot,

zawsze

sękate mruży oczy

do wszystkich,

których czesze wiatr,

słońce opala

i deszcz moczy.

 

Czesze się

na sztachetach

wiatr

i pogwizduje

o ulewie...

Cały pożytek

z tego płotu,

dla ścieżki cień

dla wiatru grzebień...

 

 

POBUDKA

 

Kopy siana w szeregu

ustawiły się latem,

ale dziwnie są krzywe

albo czasem garbate.

 

Rozkopano to siano,

coś gdzieniegdzie prześwieca:

z jednej sterczą dwa buty,

z drugiej kocioł i plecak.

 

Poruszyło się siano,

jakie licho w nim leży?

Zakopany śpi w kopach

cały zastęp harcerzy.

 

Bolą nogi po marszu,

noc skończyła się krótka.

Wyszła krowa na pole :

- Muu! - ryknęła - pobudka!

 

Idzie za mną gospodarz,

niesie dla was śniadanie,

kto nie wstanie do pracy

ten i jeść nie dostanie!

 

 

PASTERZ

 

Pasikonik

pasie konie,

żywe konie,

nie zabawki,

jest tych koni

pełne błonie,

a świerszcz

mniejszy jest

od trawki.

W okolicy

brak pasterza,

więc on

stara się

jak może

i cykając

płoszy konie,

by nie poszły

w młode zboże.

 

 

LIST

 

Leży biała brzoza

w lesie, tuż przy drodze,

napisz list z wakacji

na brzozowej korze.

 

Napisz ptasim piórkiem,

gdy je wiatr przyniesie,

sokiem z czarnych jagód,

które rosną w lesie.

 

 

TRZMIEL

 

Trzmiel przychodził

w odwiedziny

do zielonej

koniczyny.

 

Dziś nie przyszedł

do tej pory,

czyżby może

leżał chory?

 

Koniczyna

patrzy wkoło :

-szukaj trzmiela,

dobra pszczoło!

 

Najwyraźniej

trzmiel zaniemógł:

weź mój miód

i daj choremu.

 

 

POLNE DROGOWSKAZY

 

Gdy pszczoły pracują,

można zauważyć,

że kwiatki to dla nich

polne drogowskazy.

 

Z ula aż do lasu

droga nie jest bliska.

Kwiatki znaczą trasę

w stronę wrzosowiska.

 

Gdy wracają z wrzosów

pszczoły spracowane,

każdy kwiat im może

służyć za przystanek.

 

 

PODKUTE BUTY

 

W moich butach,

choć są stare,

chodzi się wspaniale,

więc odznaczę je:

u szewca

dam im dwa medale.

 

Za to,

że na stu wycieczkach

nóg nie gniotły jeszcze,

każdy będzie

odznaczony

blaszką na podeszwie.

 

Niech stukają

odznaczenia

po drogach, ulicach:

w każdej blaszce

jak w lusterku

widać pół księżyca.

 

 

TANIEC GRZYBÓW

 

Gdy

pod chmurami

gra wiatr

w leszczynach,

muzyka

grzybom

nogi ugina!

 

Wtedy kozaki

kozaka

mogą

wywijać -

każdy

jedyną nogą!

 

Skaczą z radości,

że deszczyk prószy,

omal

nie zgubią

swych kapeluszy!

 

 

MECZ

 

Grają w kometkę

dwa krasnoludki,

rakietki mają

z listków borówki.

 

A zamiast lotek

szukają w trawie

ziarenek, które

gubi dmuchawiec.

 

Nie zakończą meczu

przed zachodem słonka,

bo im wiatr raz po raz

porywa nasionka!

 

 

OLIMPIADA KRASNOLUDKÓW

 

Na olimpiadzie u krasnoludków

padło już kilka rekordów głośnych:

mistrz długich biegów obiegł w pięć minut

pięć razy wokół pnia starej sosny.

 

Pięknie walczyło trzech oszczepników

- rywalizacja była szlachetna:

igłą sosnową o złoty medal

rzucili ponad połowę metra.

 

Obok pod grzybem walczą szabliści,

szpilkami świerków tną bardzo mocno.

Aby szpilkami nikt się nie zranił,

musieli ostre końce im obciąć.

 

Ale wracajmy pod krzak jałowca,

gdzie mamy znowu rezultat świetny:

mistrz pchnięcia kulą rzucił borówką

całe dwadzieścia dwa centymetry.

 

Za to źle skończył się skok do góry.

Ze trzy drabiny przynieście. . . Prędzej !

Bo krasnoludek - najlepszy skoczek

zawisł na srebrnej nici pajęczej.

 

 

PRZYGODA Z DESZCZEM

 

Pewna chmurka chce mi zmoczyć

czubek nosa kropelkami,

ale ja się przed nią chowam

to pod drzewo, to do bramy.

 

Chciała mnie obrzucić gradem,

gdy wyszedłem sobie w pole,

ale ja się przed nią skryłem

pod ogromnym parasolem.

 

Więc zmartwiona chmura

zaniechała pogoni

i ukryła krople deszczu

w gąszczu liści jabłoni. . .

 

Podskoczyłem po ulewie

po jabłko:

z drzewa na mnie

pół chmury

spadło!

 

 

PRZEKORNE PORY

 

W styczniu deszcz pada,

w lutym deszcz pada,

kiedy o nartach

wszyscy myślimy:

mglisto, pochmurno,

mżawka i błoto,

prawdziwą jesień

mamy tej zimy.

 

Ciepło już było

przez dwa tygodnie,

drzewa zakwitły,

trawy urosły...

Nagle przymrozek:

śnieg sypie z nieba.

Prawdziwą zimę

mamy tej wiosny.

 

W lipcu lubiłem

chodzić na spacer,

ale tym razem

złapałem katar,

naprawdę chłodne

były wieczory,

wróciła wiosna

pośrodku lata.

 

Za to we wrześniu

niebo jest czyste,

chyba pogoda

się nie odmieni,

chcemy w niedzielę

iść na wycieczkę,

bo piękne lato

jest tej jesieni.

 

I choćby jesień

wypożyczyła

słotną pogodę

od listopada,

przybyła z deszczem

we mgle, na wietrze. . .

Na każdą porę

znajdzie się rada.

 

 

SKAKANKA

I

Ten chłopiec

ma nogi,

co skakać

chcą same

po całym mieszkaniu,

po stołkach, tapczanie...

 

Aż sąsiad

z parteru

o swoje

drży zdrowie,

bo mówi,

że spadnie

mu sufit

na głowę...

 

Bo lampa

sąsiada

nie świeci

bez przeszkód,

lecz jest jak

huśtawka

w wesołym

miasteczku.

 

Jak łódź

w czasie sztormu

dom cały

się trzęsie...

- Co robić?

- Zamknijmy

łobuza

w łazience!

Bo może

coś rozbić

wskakując

na lampę

lub ściągnąć

na siebie

z karniszem

firankę.

 

I trzeba

uważać

by skoczek

nie zginął

pod półką

strąconą

pod książek

lawiną.

 

 

- Co robić?

Radzili

i mama

i tata:

- Skakankę

mu kupmy,

by mógł się

wyskakać!

 

Bo nawet

mistrz sportu

co stoi

na bramce,

też ćwiczy

codziennie

na swojej

skakance!

 

II

Jak skoczyć

przez sznurek?

Uwaga!

I zamach!

I wąż się

owinął

dokoła

kolana!

 

Tych sznurów

jest chyba

ze sześć

albo więcej,

a nóg

chyba

z dziesięć

i najmniej

trzy ręce.

 

Dlatego

skakanka

się plącze

i rwie,

nie słucha

chłopaka

godzinę

lub dwie.

 

A wreszcie

się linka

napina

jak łuk

i skoczek

nie gubi

już rąk

ani nóg!

 

Jak lekko,

jak łatwo

do przodu

i w tył,

i podskok,

i wyskok,

choć brakło

już sił!

 

Czy domy

tak skaczą

i ziemia,

i drzewo ?

Czy on się

odbija,

czy ziemia

od niego?

 

I jeszcze

nad głową

sto razy

sznur mignął

i kręci się,

kręci się,

kręci

jak śmigło!

 

III

Gdy chłopiec

wieczorem

w drzwiach domu

się zjawia,

powiada:

to

by-

ła

prze-

pysz-

na

za-

ba-

wa!

 

I dyszy

zmęczony,

i bolą

go kości

lecz skacze

i skacze

i skacze

i skacze

i skacze

i skacze

i skacze

i skacze

i skacze z radości.

 

 

Działy pokrewne tematyczne:

bajki•krasnale•animacje

gry•zabawy•sport•rekreacja

makówka i wiatr

pory roku•pogoda•zjawiska atmosferyczne

przygoda•wakacje•podróże

przyroda

szyszki

wędrówka

zwierzęta